Wątek polski w sprawie Rudolfa Hessa

„O Boże, o mój Boże! Poleciał do Anglii!”

To pierwsze słowa, które wypowiedział Hitler po otwarciu cienkiej koperty, przekazanej mu przez jednego z adiutantów Rudolfa Hessa. Stał w wielkiej sali kancelarii Rzeszy, która swoim ogromem i przepychem jeszcze przed 1939 r. wywierała wielki wpływ na przybyłych gościach. Musieli przejść długą drogę, by ujrzeć jego oblicze. To już na wstępie powodowało, że czuli się mali wobec małego kaprala, jak szyderczo nazywano czasami wodza III Rzeszy wśród generalicji Wehrmachtu. Pierwszym poleceniem Hitlera było by sprowadzić mu Martina Bormana, a następnie Hermanna Goringa. Ten spasiony i uzależniony od morfiny naczelny dowódca Luftwaffe był jedynie cieniem dawnego pierwszowojennego asa przestworzy. Za wszelką cenę szukano rozwiązania tego blamażu.

10 maja 1941 r. Rudolf Hess, zastępca Hitlera wsiadł do myśliwca i z dodatkowymi zbiornikami paliwa, wyleciał z Niemiec na kolejny lot treningowy. Tym razem to była jednak tylko zasłona. Prawdziwym celem jego lotu była Anglia. Tam chciał się spotkać z angielskimi arystokratami, by móc doprowadzić do zawarcia pokoju pomiędzy Anglią a III Rzeszą.

– W razie nie powodzenia misji mein Fuhrer proszę ogłosić, że oszalałem

– napisał w liście do Hitlera tuż przed wylotem.

W Anglii po wyskoku z samolotu został pojmany przez tamtejszego rolnika, który wzywa lokalną policję. Hess musi zostać przesłuchany. nikt jednak nie zna niemieckiego. Tu pojawia się polski wątek, o którym później.

Na nic zdały się przedwojenne koneksje. Do końca wojny Hess trzymany był w więzieniu. Po wojnie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze. Został skazany na dożywotnie więzienie. To jest oficjalna wersja. Są jeszcze dwie inne o których mówiło się przez wiele lat jedynie szeptem.

17 sierpnia 1987 r. jeden ze strażników znalazł Hessa uduszonego kablem elektrycznym w altance ogrodu więziennego. Miał wtedy 93 lata. Czy osoba w takim wieku popełniłaby samobójstwo? Badania nad tym tematem utrudniają Brytyjczycy, którzy nałożyli wieloletnią klauzule tajności na wiele dokumentów związanych z osobą byłego zastępcy Hitlera. Do dziś historycy zastanawiają się co powodowało Hessem, że odważył się na taki krok i czy rzeczywiście Hitler nic o tym nie wiedział. Prawdopodobnie znana była mu wiedza na temat mającego nastąpić wkrótce ataku na na wschód, znanego jako operacja „Barbarossa”. Gdyby udało mu się doprowadzić do zakończenia wojny pomiędzy III Rzeszą a Wlk. Brytanią stałby się bohaterem. Niestety. W komunikacie, który nadano w godzinach wieczornych przez radio BBC podano, że Rudolf Hess, zastępca Hitlera wylądował na spadochronie na terenie Szkocji, Jego celem było spotkanie się z księciem Hamiltonem, którego poznał w 1936 r. podczas olimpiady w Berlinie. Hitler nie mógł więc dalej liczyć na to, że Hess nie doleciał lub, że Anglicy będę milczeć w obawie przed zarzutem Stalina, iż prowadzą negocjacje bez ich udziału.

20 listopada 1945 r. rozpoczął się proces nazistowskich zbrodniarzy przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze. Każde z czterech zwycięskich mocarstw chciało wystawić przedstawicieli z nazistowskiego świecznika. Jedną z osób oskarżonych o zbrodnie wojenne był Rudolf Hess. Na ławie oskarżonych zachowywał się dość kontrowersyjnie. Przez większą część procesu zwyczajnie milczał, udawał że nic nie rozumie. Nie zakładał słuchawki przez którą tłumaczony był cały proces na język niemiecki. Był osobą całkowicie nie zainteresowaną swoim losem. Zaskoczył wszystkich w mowie końcowej. Kiedy starano się powszechnie wybielać i umniejszać swoją winę Hess oznajmił, ze starał się wypełniać należycie swoje narodowo-socjalistyczne zadania i do końca wierzy i ufa Hitlerowi. Został skazany na dożywocie. I rzeczywiście w więzieniu Spandau spędził resztę swojego życia.

Spędził tam 40 lat swego życia, z czego przez 21 lat był samotnym więźniem nr 7. Dopiero w 1969 roku zgodził się zobaczyć z rodziną. Do spotkania z żoną Ilse Hess i synem Wolfem Rüdigerem doszło 24 grudnia 1969 roku na terenie brytyjskiego szpitala wojskowego, do którego został przewieziony z uwagi na swój stan zdrowia. Ten fakt służył do stworzenia teorii jakoby miał unikać rodziny w obawie przed rozpoznaniem, iż jest postacią podstawioną. Podstawioną przez Anglików, którzy go zamordowali. Całej sprawie nie pomagał fakt, że samobójstwo Hess popełnił również na zmianie brytyjskiej. Czy więc ktoś pomógł Hessowi – sobowtórowi zakończyć swój żywot w obawie, że ten pod koniec swych dni wyjawi prawdę?

17 sierpnia 1987 r. powiesił się na kablu elektrycznym. W ciągu najbliższych kilku dni zlikwidowano wszelkie ślady jego pobytu w więzieniu. Dopiero po wielu latach pokazano zdjęcie kabla na którym rzekomo miał się powiesić Hess. Kabel był tak długi iż aby się na nim powiesić trzeba by to zrobić w pozycji … leżącej.

Śmierć Hessa nastąpiła wkrótce po tym jak Rosjanie przestali mieć zastrzeżenia co do uwolnienia go z więzienia. Czy więc Hess został zamordowany przez Anglików w obawie, że po uwolnieniu zdecyduje się opisać to co się z nim działo w latach 1941-1945 w angielskim więzieniu? Czy wyjawiłby informacje na temat niemieckich negocjacji z anglikami? Wszak Hitler podziwiał dumnych synów albionu. A może okazałoby się, że Hess to tak naprawdę nie Hess, a sobowtór?

Trochę teorii spiskowych

„Mój wodzu, kiedy otrzymasz ten list, będę w Anglii. Możesz sobie wyobrazić, że decyzja o podjęciu tego kroku nie była dla mnie łatwa, ponieważ człowieka czterdziestoletniego łączą z życiem inne więzy niż dwudziestoletniego…” Tak brzmiało pierwsze zdanie z listu Hessa przekazanego Hitlerowi przez adiutanta tego pierwszego Karla Heinza Pintscha. Hitler był wściekły. Choć wiemy z historii, ze był świetnym aktorem. Bez żadnego problemu mógł odegrać rolę zaskoczonej i wzburzonej osoby. 10 maja 1941 o 17:45 niemieckiego czasu letniego wystartował samotnie samolotem Messerschmitt 110 z Augsburga i poleciał do Wielkiej Brytanii. Gdy jeszcze Hess był nad niemieckim terytorium próbę powstrzymania go miał podjąć Goring. Rozkazał za wszelką cenę zestrzelenie jego samolotu. Miało to nastąpić nad terytorium okupowanej Holandii. Tu dochodzimy do pewnej teorii spiskowej. Otóż po mającym nastąpić zestrzeleniu samolotu z Hessem na pokładzie, podstawiono jego sobowtóra. Na poparcie tej teorii miały posłużyć dwa fakty. Jeden to tor lotu Hessa. Łatwo dostrzec, że nad Morzem Północnym Hess wykonywał niezrozumiałe manewry, jak później tłumaczył miały one za zadanie wytracenie paliwa przez lądowanie. Skoro jednak trzeba było wytracić, aż tyle paliwa po co zabierał dodatkowe dwa zbiorniki? Drugim argumentem były inne numery samolotu podczas zrobionego zdjęcia przed startem oraz tego który rozbił się w Szkocji. Tu jednak głosiciele tej teorii przyjmują za pewnik, że zdjęcie z odlotu Hessa zostało zrobione dokładnie w tym dniu, a nie np. wcześniej podczas pierwszej nieudanej próby.



Kolejna teoria głosi, że Hess został zamordowany przez brytyjczyków po swoim przylocie do Szkocji, gdzie liczył na pomoc angielskich wyższych sfer, które były zafascynowane Hitlerem. Temat ten jest niewygodny do dziś. Jednakże zamordowanie Hessa jeszcze w trakcie wojny i podstawienie sobowtóra byłoby bezsensowne. Toteż zupełnie odrzucam ten wątek. Co innego jednak, jeśli chodzi o śmierć Hessa w wieku 93 lat. Rzekoma miał się powiesić na kablu elektrycznym w pozycji leżącej w swojej celi. Jest to możliwe. Wątpliwości jednak nasuwa fakt, umiejscowienia bruzdy na szyi. U osoby powieszonej powinna znajdować się znacznie wyżej na środku szyi. To by sugerowało, że Hess został zwyczajnie uduszony. Dlaczego? Po tym gdy, decydenci z ZSRR przestali zgłaszać zastrzeżenia co do jego wcześniejszego uwolnienia powstała obawa co do możliwości przekazania światu różnych informacji związanych zarówno z jego osobą jak i z misją której się podjął. W 2019 r. zostały przeprowadzone badania DNA. Cudem uchowana próbka krwi pobrana w trakcie jednego z badań została porównana z próbką krwi rodziny Hessów. Chciano uczynić to już wcześniej, ale po śmierci syna Ulricha Rudigera rodzina Hessów skrzętnie się ukrywała przed opinią publiczną. Przeprowadzone badania DNA wykazały zgodność. To oznacza, że Rudolf Hess, który zmarł w więzieniu Spandau to prawdziwy Hess a nie jego sobowtór. No chyba, że próbka była podmieniona. Tego jednak już się nie dowiemy.

Kabel na którym miał się powiesić 93-letni Rudolf Hess

Polski wątek

Musimy wrócić do momentu, w którym Hess po wylądowaniu na polu szkockiego farmera został aresztowany przez Home Guard. Członkowie Home Guard postanowili zabrać go do aresztu w Giffnock, gdzie oczekiwali przybycia oficjalnych władz i rozpoczęcia przesłuchania. Po północy zamiast brytyjskiego oficera przesłuchującego zjawił się tam ubrany po cywilnemu Polak. Część z nich zapewne zastanowił fakt, że nikt go nie wylegitymował ani nawet nie spytał o jego tożsamość.

W dużym pokoju znajdowało się kilkanaście osób, przeważnie oficerów Home Guard oraz kilku cywilów podekscytowanych wydarzeniem. Na środku pomieszczenia w wygodnym fotelu siedział ogromnych rozmiarów brunet ubrany w niemiecki mundur kapitana lotnictwa – relacjonował potem Roman Battaglia.

Po co tu przyleciałeś? – Mam wiadomość do księcia Hamiltona – odrzekł Hess. – Znasz go? – pytał Battaglia. – Tak, spotkałem go podczas letnich igrzysk olimpijskich w Berlinie. Poza tym mamy wspólnego znajomego. – Co to za wiadomość? – To dotyczy najważniejszych spraw brytyjskich sił powietrznych

– odpowiedział enigmatycznie Hess, nie zdradzając w tej sprawie nic więcej.

Czy nie wydaje się Panu, że zbyt delikatnie obchodzimy się z tym Niemcem? – zapytał kierowca, pułkownik Hardie. Jeżeli chce Pan znać moją opinię, to z tym lotnikiem obchodzono się o wiele za łagodnie

– odpowiedział Polak.

Polak usiadł naprzeciwko więźnia i przez dwie godziny rozmawiał z nim po niemiecku, w języku, którego nie znał żaden z obecnych Anglików. Po zakończeniu przesłuchania gość wstał i spokojnie opuścił posterunek. Wsiadł do samochodu jednego z angielskich oficerów, który następnie odwiózł go w niewiadomym kierunku.

Fakt obecności Battaglii w siedzibie Home Guard wzbudził potem irytację i stanowił zagadkę dla przedstawicieli brytyjskich służb.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Hans pisze:

    Hitlera nazywano „czeskim kapralem”, mylnie identyfikując miejsce jego pochodzenia. Co go Göringa, to faktycznie miał sporą nadwagę, ale Pan chyba jest ostatnią osobą, która mogłaby się do tego przyczepić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *