Szkoła Zwiadu i Kawalerii czyli elita III Rzeszy w Bydgoszczy

W lipcu 1943 roku doszło do znacznego wzmocnienia prestiżu Bydgoszczy jako niemieckiego miasta garnizonowego. 1 lipca 1943 roku rozpoczęła się dyslokacja nowo powstałej jednostki szkolnej wyłonionej ze zlikwidowanej Szkoły Jeździectwa i Nauki Jazdy stacjonującej w miejscowości Krampnitz pod Berlinem.

Nowo powstała Aȕfklarungs und Kavalerieschule została przeniesiona do miasta nad Brdą rozkazem dowódcy Armii Rezerwowej generał Friedrich Fromm z dnia 17.04.1943 roku. Pod uwagę jako siedziba szkoły brane były jeszcze dwie francuskie miejscowości Sissone oraz Saumur.

Po przybyciu do Bydgoszczy rekruci zostali podzieleni na trzy grupy (Lehrgruppe), w skład których wchodziły osobne Inspekcje. I tak w skład Lehrgruppe I wchodziły 1, 2 i 3 Inspekcja. W skład Legrgruppe II wchodziły Inspekcje 4,5 i 6. Natomiast trzecia Lehrgruppe posiadała tylko dwie inspekcje – kolejno 7 i 8.

Po podziale na grupy kadeci zostali rozdzieleni po koszarach:

– w koszarach Rynkowskich (Rinkau – Kaserne) umieszczona została grupa chorążych,

– koszary imienia hrabiego Alfreda von Schlieffen (Schlieffen –  Kaserne) zajęła grupa starszych chorążych,

– Kandydaci szkolący się na dowódców oddziałów umieszczeni zostali w koszarach imienia Schwerina.

Główną siedzibą Szkoły Zwiadu i Kawalerii w której odbywały się zajęcia był monumentalny budynek Szkoły Wojennej (Kriegsschule). Ćwiczenia odbywały się w dwóch miejscach. Na terenach Lasu Gdańskiego oraz Myślęcinka, a także na terenie poligonu w miejscowości Kabat.

Nowo powstała szkoła miała za zadanie jak czytamy w kronice szkolnej:

wychowanie i wykształcenie młodej kadry oficerów kawalerii i kolarzy od młodszego podoficera po stopień podporucznika oraz szkolenie oficerów naszej armii na dowódców oddziałów wojskowych i szwadronów.

Szkoła wydawała swoją wewnętrzną gazetkę pod nazwą: „Nachristenblatt Aȕfklarungs und Kavallerieschule Bromberg

Pierwszym dowódcą nowo powołanej struktury wojskowej został Oberst Joachim von Woedtke, a jego szefem sztabu pułkownik Janus. Adiutantem szkoły został mianowany Oberst Blum.

Trzon szkoły podzielono na trzy grupy:

Lehrgang I w której przeprowadzano ogólne szkolenie adeptów na chorążych. Opiekunem tej grupy był major Freiher von Berlichingen.

W Lehrgang II, której przewodził podpułkownik von Bonin szkolono kandydatów na podoficerów.

Lehrgang III była grupą w której szkolono adeptów na dowódców oddziałów oraz dowódców szwadronu. Przełożonym tej grupy był Graf von Oberndorff.

Jedynym znanym wykładowcą taktyki od momentu utworzenia Szkoły Zwiadu i Kawalerii w Bydgoszczy był Rittmeister Johann-Peter Radloff. Służbę sprawował do grudnia 1944 roku, kiedy to zastąpił go Major Karl Wohlgemuth.

W skład Szkoły Zwiadu i Kawalerii wchodziły również dwa oddziały wydzielone Aufklarung Lehr Abteilungs oraz Reiter Lehr Schwadron. Ten pierwszy początkowo pod dowództwem Rittmeister Hansa Joachima Rojahn, a od stycznia 1944 Grafa von Krockow.

Drugi oddział miał w swej historii  aż trzech dowódców. Pierwszym dowódcą oddziału aż do września 1944 roku  był Rittmeister Epping. Po nim schedę przejął Rittmeister Herbert Bullinger, który sprawował swą funkcję dość krótko, ponieważ tylko do listopada 1944 roku, kiedy to na dowódcę oddziału został wyznaczony Rittmeister Gustav Friedrich, sprawujący dowództwo do samego końca.

Zmiany kadrowe nie ominęły również stanowiska dowódcy. 27 sierpnia 1944 roku nowym Komendantem Szkoły Zwiadu i Kawalerii został Oberst Ulrich Maria Freiherr von Canstein, przybyły do Szkoły niespełna dwa miesiące wcześniej.

Tak początek działalności wspomina Heinz Radke:

W międzyczasie znacznie wzrastała liczba uczestników szkoleń, co wiązało się z pewnymi ograniczeniami, mianowicie było ciasno, a warunki lokalowe prymitywne jak na tak dużą liczbę uczniów. Jednak dzięki dobrej woli oraz skutecznej improwizacji udało się wiele osiągnąć.

Po tych gwarantujących sukces początkach, szkoła militarna mogła sobie pozwolić na zaprezentowanie się szerszej publiczności, organizując jesienią 1943 roku pokaz pod hasłem „Żołnierz i Koń“. W repertuarze przedstawienia znalazł się pokaz jeździecki z elementami ujeżdżania i skoków, zademonstrowanie tresury, wyścigi kolarskie, część spektaklu przedstawiała atak szwadronu oddziałów szkoleniowych przybliżając w ten sposób publiczności działalność szkoły..

Oprócz zadań czysto szkoleniowych kadeci Szkoły Zwiadu i Kawalerii brali czynny udział w zwalczaniu partyzantki operującej na terenie Borów Tucholskich.

Wielokrotnie cała szkoła była mobilizowana do niszczenia zrzuconych ze spadochronami sowieckich grup dowódczych. Jak się później okazało, te grupy sabotażowe zostały zmobilizowane przeciwko fabryce dynamitu w Fordonie, w której to w tych miesiącach trwała próbna akcja V 1. Ponieważ wiadomo było, że w tej mniej więcej dwudziestoosobowej jednostce znajdują się także niemieccy jeńcy wojenni w mundurach Wehrmachtu, którym chciano dać możliwość przejścia na stronę wroga, to na specjalne życzenie podchorążych rozciągano akcję wykrywczą w czasie na wiele dni. Agenci, a wśród nich niemiecki starszy sierżant oraz wyuczony na najnowocześniejszej amerykańskiej krótkofalówce starszy szeregowiec, stawili jednak taki gorzki w skutkach opór, że cała grupa musiała stawić czoła w  bezpośredniej walce, a wśród żałośnie broniących się, jeden z podchorążych, padł martwy w deszczu kul.

Najbardziej wzniosłą chwilą dla wszystkich członków Aȕfklarungs und Kavalerieschule niewątpliwie była możliwość spotkania się z sędziwym marszałkiem Augustem von Mackensenem. Nastąpiło to 2. Maja 1944 roku. Podczas wizyty u marszałka ten wygłosił do odwiedzających go krótkie przemówienie, zanotowane w kronice szkoły:

Moi drodzy Przyjaciele! Właściwie nie jest to poprawne, że 95- letni mężczyzna jeszcze otwiera buzię, aby wygłosić przemówienie, powinien on raczej milczeć. Ale jednak oczekujecie Państwo, po tym jak zamieniłem z każdym kilka słów, że skieruję także kilka słów do Was wszystkich razem.

W ciągu ostatnich stu lat nowoczesne dowództwo wojskowe sprowadziło kawalerię całkowicie na dalszy plan. Maszyna właściwie przegoniła konia. Szkoda, że nie możecie Państwo dzisiaj przeżyć porywu  ataku,  którego obraz tkwi nam w pamięci dzięki von Fehrbellin, Hohenfriedberg i Rossbach. Znaczną część zwiadu, którą niegdyś przejmowała kawaleria, przejmuje dzisiaj broń przeciwpancerna i powietrzna. Tego kierunku  rozwoju nie da się już zmienić. Z tego też powodu cieszę się, że w czasach kiedy większość chłopców w wieku 18 lat dobrowolnie sięga po broń techniczną, wy znaleźliście drogę do naszej sławnej broni

Zatroszczcie się więc o to, aby nasza kawaleria znowu stała się wielka, ponieważ tajemnicą naszej broni jest duch walki i także w tej wojnie decyzja zostanie wywalczona ostatecznie przez śmiałego,  nieustraszonego wojownika. Dla młodego przyszłego dowódcy ważne jest przede wszystkim, aby posiadał świadomość obowiązku, żeby wiedział że jest odważny i w szczególności, że posiada inicjatywę. Mówi się co prawda, że zawsze powinno patrzeć się w przód a nigdy za siebie, ale mimo to mówię Wam: studiujcie historię wojny, ponieważ ona jest podstawą dowództwa wojskowego. Ja bardzo cieszyłem się z Waszych odwiedzin, moi drodzy Przyjaciele, i pozostawiam Was z moimi najlepszymi życzeniami na dalszą drogę życia,. I w końcu: polecam Bogu”.

Zakończenie służby w Szkole Zwiadu i Kawalerii przez jej dotychczasowego dowódcę pułkownika von Woedtke zostało uczczone wielką uroczystością.

Punktem kulminacyjnym ostatniego  roku szkolnego było duże przedsięwzięcie obronno- sportowe trwające od 9 do 11.6.1944, odbywające się pod dewizą „Naprzód Kawalerio”. Sprawdzian różnorodności z jazdą terenową, tresurą, strzelaniem i skokami gończymi, a obok tego czysty sprawdzian ze strzelania z różnych lekkich broni należały tutaj do czołówki. Sprawdzian obronno- sportowy dla rowerzystów przebiegał na 45- kilometrowej trasie z ćwiczeniami orientacyjnymi, przeprawieniem się na drugi brzeg po wodzie, wyjątkowymi ćwiczeniami ze strzelania dla każdego zawodnika, rzut granatem ręcznym, szacowanie odległości, marsz z ruchomymi rowerami na podstawie liczby kompasowej, sporządzenie dwóch szkiców trasy na różnych punktach kontrolnych i orientowanie się na ich podstawie w trakcie dalszej jazdy. (…)

Jeździeckimi umiejętnościami można się jednak było bezsprzecznie wykazać w tresurze. Z tego powodu ten sprawdzian obok swojej wszechstronności został rozpisany jako konkurs jednostkowy. Ona ( tresura – Autor), podobnie jak, skakanie, wykazała że nie tylko dobry koń zapewnia osiągnięcie sukcesu, ale także umiejętności jeździeckie, trud, dokładność w przygotowaniach, obejmująca trwającą tygodniami pracę, przechylają znacząco szalę zwycięstwa. Tak więc szczególnie w tych sprawdzianach dochodziło do niespodziewanych sukcesów. (…)

Różne konkurencje w skokach były zapowiadane i kończone  sygnałami  znanymi z dawnych polowań. Chorąży inspekcji jeździeckiej galopowali ze swymi rogami przed i po każdym skoku w towarzystwie gromkich braw szalejącej, wielotysięcznej publiczności. (…)Zachwyt wzbudzała także jazda zręcznościowa podchorążego 2. Inspekcji . Stojąc z wolnymi rękami na pasażerze, przejechał  400 metrów toru, wokół miejsca, gdzie odbywał się turniej i za pomocą jego pochyłej powierzchni, użytej jako podbieg, skoczył nad 10 – ioma leżącymi obok siebie żołnierzami. Prawo fizyki powinno znaleźć dla tego zdarzenia jakieś jasne wytłumaczenie. Mimo to pozostaje to wyczyn popełniony z zimną krwią, a jego działanie na publiczność było tutaj niebywałe.

Ostatnim punktem programu w niedzielę było schematyczne prowadzenie walki przez uczący się oddział zwiadu. Przy ogromnym zastosowaniu amunicji, ogień wszystkich broni przy jednoczesnym ataku własnego samolotu bojowego, który ukazał się nad miejscem, w którym odbywało się przedsięwzięcie. Tutaj każdy widz mógł jednoznacznie rozpoznać, jak ogień jest wykorzystywany do walki do  celów ruchomych.

Skuteczne włamanie w rozbudowaną w tym celu wioskę, która została podpalona, rezonowanie broni ciężkiej i ruchomych rowerów zakończyło to przedstawienie, które zyskało duże brawa i ogromny zachwyt młodzieży

Po tych uroczystościach jak już wspomniano obowiązki komendanta Szkoły Zwiadu i Kawalerii przejął pułkownik von Canstein. Tak jego sylwetkę zapamiętał jeden z kadetów: „Pułkownik baron von Canstein znalazł szybko serdeczny stosunek do oficerów i podchorążych „złoto – żółtej szkoły”. On zawsze znalazł dla swoich żołnierzy osobiste, przyjacielskie słowo i miał duże poczucie humoru

Pułkownik von Canstein służbę sprawował do 12. grudnia 1944 roku, kiedy to został aresztowany w sztabie komendantury wojskowej. Przyczyną aresztowania  była odpowiedzialność zbiorowa rodziny. Jeden z członków rodziny Obersta von Cansteina brał udział w spisku na życie Hitlera i pomagał w przygotowaniach do zamachu Stauffenberga z 20. lipca 1944 roku. Ostatnio jednakże pojawiła się nowa dość ciekawa hipoteza jakoby jego brat, także wysokiego stopnia wojskowy, po dostaniu się do niewoli zdecydował się tuż przed Bożym Narodzeniem 1944 r. wygłosić z rozgłośni moskiewskiego radia adresowane do Niemców przemówienie. Bez odnalezienia odpowiednich dokumentów nie uda się ustalić, która z tych wersji jest prawdziwa.

Jak wspomina wielokrotnie już cytowany Heinz Radke aresztowanie komendanta nie przeszkodziło kursantom na odbycie standardowego południowego apelu nieobecnemu dowódcy. Jeden z dowódców Inspekcji Jeździeckiej przeprowadził swoich kursantów pod budynek więzienia Gestapo na Walach Jagiellońskich po czym rozpoczął normalne ćwiczenia.

Pułkownik von Canstein został zwolniony z więzienia dopiero na początku stycznia 1945 roku po osobistym wstawieniu się osobistego adiutanta Hitlera  generała Gerharda Engela.

Na początku stycznia 1945 w skład Szkoły wchodziło 1052 osób. Kolejno 101 tworzących sztab Szkoły oraz nauczycieli; 5 urzędników cywilnych; 241 podoficerów, oraz 705 szeregowych żołnierzy. Trzy główne Lehrgruppe posiadały odpowiednio 264, 200 oraz 103 członków. Szkoła Zwiadu i Kawalerii w styczniu 1945 roku posiadała inwentarz żywy w postaci 700 koni.

W połowie stycznia  1945 roku, kiedy do miasta zbliżały się czołówki Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego rozpoczęło się zmniejszanie kursów  oraz liczby kursantów. Od 17 stycznia Szkoła Zwiadu i Kawalerii ogłosiła stan gotowości bojowej, po czym utworzoną grupę bojową, pod dowództwem majora Wolfiena składającą się z  2 Radfahrschwadron, 1 schwere Schwadron i  1 O.B Schwadron (Offizierbewerber). Łącznie około 600 żołnierzy.

Tak przygotowania do obrony Bydgoszczy w styczniu 1945 roku wspomina jeden z kadetów:

Szkoła kawalerii w trakcie przedpołudnia dn. 16 stycznia 1945 roku otrzymała rozkaz spakować się i trzymać się na baczności. Następnej nocy, dn. 17 stycznia, rano o godzinie 2.00, zostaliśmy zaalarmowani. O godzinie 5.30 staliśmy gotowi z rowerami na placu koszar w Bydgoszczy. Apel komendanta miejskiego miasta Bydgoszcz, pułkownika Wuth, trwał do godz. 7.00.  (…) O 22.00 został wydany kolejny rozkaz. Na apelu w auli przejął mistrz jeździectwa Roggemann szwadron OB. A podporucznik Schirling pozostał dowódcą plutonu. Mieliśmy zająć częściowo przez nas rozbudowaną jednostkę w Nowej Wsi Wielkiej (około 30-40 km na południe od Bydgoszczy). Dalsze ogólne położenie pozostało nam nieznane. Nasz odmarsz nastąpił 18. Stycznia rano na rowerach w kierunku Nowa Wieś Wielka- Rojewice. Na dworze padał śnieg przy dwunastostopniowym mrozie i wietrze. Szosa była zasypana i tylko z trudem człowiek mógł iść naprzód. Późnym popołudniem dotarliśmy do Rojewic. Podział szwadronu był następujący: 1. Pluton do głównej linii bitwy.2. Pluton tworzy rezerwę. 1 i 3. Grupa 3. Plutonu jako zbrojna czata przed główną linię bitwy z podporucznikiem Schirlingiem, 2. Grupa jako rezerwa do 2. Plutonu pod dowództwem podoficera Schroetera, do której także ja należałem. Noc z 18./19. Stycznia spędziliśmy w Sali zakładu gastronomicznego w Rojewicach.

Alarm Regiment Wolfien, bo pod taką nazwą występował oddział został zamknięty w okrążeniu na przedpolach Bydgoszczy. Z  okrążenia udało się wydostać grupie dowodzonej przez porucznika Garkena.

Reszta kadetów Szkoły Zwiadu i kawalerii, która nie weszła w skład Kampfgrupe majora Wolfiena  21 stycznia 1945 r. została ewakuowana do miejscowości Naestved na południe od Kopenhagi w Danii. Zarówno resztki Alarm Regiment Wolfien, jak i inne grupy niedobitków zbierały się, aż do końca marca w miejscowości Munster, gdzie odtworzona została Szkoła Zwiadu i Kawalerii w strukturach z początku stycznia 1945 roku pod dowództwem podpułkownika Boxbergera. Po kapitulacji za pozwoleniem Brytyjczyków dotarła marszem w pełnym oporządzeniu, oraz  pod bronią, wraz z częścią cennych koni zaprzęgniętych do wozów  na tereny  landu Schleswig – Holstein.


Art. poszerzony o przypisy ukazał się numerze specjalnym Technika Wojskowa – Historia

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *