Miała być bomba, a wyszedł kapiszon – czyli o polskim wydaniu Mein Kampf

Wiadomość o wydaniu polskiej krytycznej edycji jednego z najsłynniejszych źródeł historycznych i jednocześnie owianych złą sławą huknęła jak grom z jasnego nieba.

Wydawcą polskiego przekładu i opracowania krytycznego za które odpowiedzialny był prof. Eugeniusz Cezary Król zostało wydawnictwo Bellona. W ostatnim czasie za sprawą wydawanych publikacji o tematyce turbolechickiej nie cieszy się dobrą renomą. Zresztą wiele osób już uważa, że najlepsze czasy wydawnictwo ma już za sobą. Ale to osobny temat.

Wcześniej w Niemczech zostało przygotowane i wydane dwutomowe opracowanie Mein Kampf nad którym pracowało wielu największych niemieckich specjalistów. W Polsce tę samą pracę miała wykonać i wykonała jedna osoba. Dlaczego? To pytanie niech pozostanie w zawieszeniu. Inne pytanie wydaje mi się być o wiele słuszniejsze. Dlaczego nie wzięto się za przetłumaczenie niemieckiego opracowania z ew. wyjaśnieniem kilku wątków bezpośrednio dotyczących naszego kraju? Ich brak jest właśnie z naszej strony największym zarzutem do niemieckiego opracowania.

Mówili, że ktoś musi to wreszcie zrobić. Minęło tyle lat, na rynku nadal nie ma dobrego wydania krytycznego. Traktowanie „Mein Kampf” jak zakazanego owocu tworzy fałszywy mit książki. Uważali, że wydanie książki Hitlera z przypisami, obszernym wstępem i bibliografią jest nie tylko celowe, ale wręcz niezbędne.

E.C. Król

Mój wpis o książce, który zamieściłem w mediach społecznościowych wywołał wielką dyskusję na temat potrzeby wydawania takiego „dzieła” w Polsce. Takim dywagacjom zdecydowanie mówię stop. Polskie wydanie jest potrzebne i to nie podlega żadnej dyskusji. Nie ma co się oszukiwać. Nawet wielu historyków zajmujących się III Rzeszą nie czytało nigdy tego tekstu, pomimo że wydają swoje uczone opinie. Nie wiem, nie znam się ale się wypowiem. Niestety degrengolada zżera to środowisko. Ale to też inny temat.

Cena

Po pierwsze więc, może to polskie wydanie spowoduje, że w końcu swe naukowe opinie niektórzy podeprą przeczytanym tekstem. Po drugie polskie wydanie potrzebne jest dla swoistego odczarowania tematu wśród historycznych pasjonatów i w teorii wśród zwykłych czytelników. Tak by się mogło wydawać i tak przynajmniej być powinno. niestety wydawnictwo poszło po linii zarobkowej. Początkowe ok 150 zł za egzemplarz skutecznie ostudziło nawet mój zapał do zakupienia egzemplarza. na szczęście otrzymałem go zupełnie za darmo i to na dzień przed premierą. Z tego miejsca też dziękuję tej osobie. To pozwoliło mi na szybkie zaznajomienie się z treścią wstępu, który jest niejako najważniejszą częścią. Wróćmy jednak to kwestii ceny. Wspomniane już tu niemieckie wydawnictwo zostało obniżone do takiej ceny by zakupić mógł je niemal każdy. Miało to spowodować zalew rynku tym tytułem, ale nie dlatego by Niemcy hołdowali Hitlerowi. To miało pozwolić na odczarowanie tytułu. I to się w dużej mierze udało. U nas jednak ważniejszy był zysk. Cóż poniekąd zrozumiałe, skoro Bellona jest obecnie prywatnym wydawnictwem.

Przejdźmy do treści.

Oczywiście z wiadomych względów pomijam tu treść samego tekstu stworzonego przez Hitlera. To dla mnie nie miało żadnego znaczenia. Skupiłem się na wstępie, który miał być obszernym wyjaśnieniem całej historii wokół tej publikacji, pokazać wcześniejsze polskie tzw. nielegalne wydania, w mocno okrojonej wersji. I tu owszem natrafiamy na 93 stronicowy tekst, który może zaimponować. Gdy jednak wczytamy się dokładniej to wielu rzeczy nam zabraknie. Choćby wspomnianego już dokładnego opisu poprzednich prób wydania dzieła Hitlera w Polsce. Autor krytycznej edycji również nie przeprowadził zbyt dogłębnej kwerendy archiwalnej, dzięki czemu nie znamy odpowiedzi czy tekst Mein Kampf był znany polskim politykom i jak się do niego odnosili. Wiadomo, że zostało przygotowane streszczenie dla najważniejszych oficerów Wojska Polskiego. Do tego tekstu również się autorowi nie udało dotrzeć, a uczynił to choćby znany w środowisku historyków wywiadu Łukasz Ulatowski. Już ten fakt powinien zawstydzić tak wytrawnego historyka jakim jest prof. Król. Uwag jest zdecydowanie więcej. Nie będę się tu dalej nad nimi już pochylał. Pomimo nich uważam, że dobrze się stało, iż ukazało się polskie wydanie choć przy okazji żałuję, ze nie jest to tłumaczenie niemieckiego opracowania. Lepszy wróbel w garści czy gołąb na dachu?

Sukces

Polskie, krytyczne wydanie Mein Kampf jest niewątpliwie sukcesem. Ale sukcesem jedynie wydawniczym, zarobkowym. Pierwsze zamówienie na 4000 egzemplarzy szybko powiększono o kolejne 10 000. A więc już to pokazuje, że z komercyjnego punktu widzenia to wydanie okazało się przysłowiowym strzałem w 10. Jednakże oprócz tego sukcesu finansowego nie odnotowaliśmy większej dyskusji na ten temat. Ale też kto miałby dyskutować? W większej mierze polskie wydanie było opisywane przez publicystów, którzy przyglądali się temu z zaciekawieniem ale i pewnym zdziwieniem. Brakuje jak dotąd dyskusji akademickiej na ten temat. Czy może to ma być oznaką by zamieść wszystko pod dywan czy bardziej dowodzi braku kompetencji do zajmowania głosu w tym temacie? Z tym pytaniem Was zostawię.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *