Gdzie się podziało sumienie? Mord na Helenie Bembnistównie

W tym roku mamy komasację wielkich rocznic. A to 100-lecia powrotu Nakła do Macierzy, a to 100-lecia Bitwy Warszawskiej. Mamy też nieco mniejsze rocznice, a na pewno mniej znane. Taką jest 80-rocznica mordu sądowego dokonanego na 19-letniej mieszkance Nakła nad Notecią Helenie Bembnistównie.

Helena urodziła się 25 stycznia 1920 roku w Nakle nad Notecią. Była córką Leona i Wiktorii Müllerów. Była to robotnicza rodzina. Helena ukończyła dwie klasy szkoły powszechnej. Od 1934 r. pracowała w Nakle jako służąca. W 1938 r. wyjechała do pracy do Gdyni, a następnie przyjechała do Bydgoszczy. Tu zamieszkała u swojej babci. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do miasta została oskarżona o wskazanie polskim żołnierzom niemieckiego dywersanta – volksdeutscha. Uznano ją za morderczynię i zamordowano.

Na godzinę przed śmiercią Helena napisała list do swojej matki. List ten jest poruszający do dziś dnia. Przez wielu nazywany wręcz dziennikiem polskiej Anny Frank.

Kochana Mamusiu, Ojcze i Siostry!

Ja piszę ten list 23 kwietnia 1940 r., godzinę przed moją śmiercią. Wczoraj wieczorem się dowiedziałam, ze będę dzisiaj zabita. Kochani rodzice, ja ginę niewinnie, to Wam przysięgam parę minut przed moją śmiercią.

Ale, Kochana Mamusiu, nie przejmuj się tym wcale, Pan Bóg żąda ze mnie takiej ofiary. Teraz tylko mają nade mną władzę źli ludzie, ale już nigdy nie będą kierować moją wiecznością, gdzie ja się będę już szczęśliwa czuła. U mnie był ksiądz z panem Jezusem i poruczyłam się zupełnie woli Bożej. Tylko nie martwcie się o to, Was proszę, bo ja będę szczęśliwsza niż Wy na tym świecie.

Ja, helena Bembnistówna, ginę niewinnie, mamusiu, Ojcze i Siostry, jako męczenniczka, a nie jako morderczyni. Ja będę leżała na cmentarzu szubińskim, podobno na żydowskim. Gorąco Was proszę, odszukajcie mnie na cmentarzu i przynieście mi tam kwiatów białych, bo ja jestem taka młoda i przede wszystkim niewinna. Kochani rodzice, chodzcie natychmiast odebrać moje rzeczy: płaszcz, kapelusz, glazejki, apaszkę, sweter, 2 jaczki. Moje rzeczy niech nosi moja siostra Jadzinka.

Żegnam Was, zobaczym się na drugim świecie, Kochana mamusiu, Ojczulku, Siostrzyczki. Ginę, żegnam Was, zostańce z Panem Bogiem. Żegnam moją kochaną Babcię, Wujka, Ciocię, Manię i wszystkich znajomych i krewnych (ukłony dla pani Buljan) [Zachowano oryginalną pisownię]

Według ustaleń historyków młoda Helena tuż przed śmiercią została jeszcze zgwałcona przez strażników więziennych i pobita. Co ciekawe Werner kowalczewski, który miał być tą niemiecką ofiarą, tą osobą za której rzekome wskazanie Helena Bembnistówna poniosła śmierć wrócił do Bydgoszczy jeszcze przed wykonaniem na niej wyroku śmierci.

Helenę pochowano na cmentarzu żydowskim przy ul. Szubińskiej a nie jak sama sądziła w Szubinie. W 1946 r. dokonano ekshumacji zwłok. W protokole z oględzin możemy przeczytać, że stwierdzono u niej strzaskanie prawej kości skroniowej i potylicy.

Dziś Helena Bembnistówna spoczywa na Cmentarzu bohaterów na Wzgórzu Wolności w Bydgoszczy.

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Polka pisze:

    Mam nadzieję, ze tam gdzie jest, jest szczęśliwa .Ludzie ludziom zgotowali ten los😥

  2. Elhol2 pisze:

    Biedna, niewinne dziewczyna.Niech Pan Bóg jej wynagrodzi tę męczeńską śmierć i obdarzy radością wieczną amen.

  3. Ktoś tam pisze:

    Banda faszystowskich zwierząt….
    No comment…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *