Leżeć i pachnieć, czyli o wojnie w ujęciu Konrada Rękasa.

Z wielkim zaciekawieniem przeczytałem tekst Konrada Rękasa na portalu Konserwatyzm.pl. Z wielkim zaciekawieniem, ale też rosnącym zażenowaniem. A o tym dlaczego już za chwilę.

Z wieloma tezami przedstawionymi w tym tekście wypada się zgodzić. Sprawa Westerplatte jest przykładem budowania pozytywnej lub negatywnej narracji historycznej. Z tego symbolu polskiego bohaterstwa można wysnuć co najmniej kilka wniosków. Nie o tym jednak chciałem.

Całkowicie nie zgadzam się z opinią ww. autora dotyczącą polskich działań konspiracyjnych w trakcie drugiej wojny światowej.

Konrad Rękas pisze:

Dalej – tak, nie należało kontynuować walki zbrojnej, hubalszczyzna zaczęła się błędem, a stała nieodpowiedzialnym szkodnictwem przeciw sprawie polskiej, podobnie jak i zwłaszcza pierwsze, potem gówniarzerskie, a zwłaszcza komunistyczne próby konspiracyjne, nieodmiennie kończące się szafowaniem polskim życiem. Bo zdradą albo gorszą od zdrady głupotą – jest działanie przeciw narodowej ekonomii krwi.

Tak, należało unikać wyskoków konspiracji, Akcja pod Arsenałem jest zrozumiała jako gest przyjaźni, ale jest całkowicie nie do zaakceptowania ze względu na skalę odwetu, zamach na Kutscherę – argumentem za nim było dążenie do przerwania zbrodniczej działalności konkretnej osoby, stanowiącej istotne zagrożenie, koszt jednak również był ogromny. Nie było też większej potrzeby sensu wysadzania pociągów, strzelania do pojedynczych Niemców itd. – tę wojnę rozpętały mocarstwa i należało czekać, aż ją między sobą rozstrzygną, siły oszczędzając WYŁĄCZNIE na przypadki obrony koniecznej, jak Zamojszczyzna i Wołyń.

(podkreślenia oryginalne)

Co w takim razie należało zrobić? Z tego łatwo można wysnuć prosty wniosek. Nic. Leżeć i pachnieć. Z tymże chyba w tym momencie autor zapomniał, że to była wojna. Każdego dnia na ulicach, w obozach, i Bóg wie gdzie jeszcze ginęli Polacy. Każdego dnia, niewinne setki ginęły za to, że byli Polakami, za to że byli Słowianami, za to że byli.

Naturalną koleją rzeczy jest po pierwsze zemsta, chęć odwetu za doznane krzywdy. Już choćby z tego powodu nie możliwe było byśmy jako naród siedzieli cicho. Autor jednak rzeczonego artykułu widocznie wolałby by Polacy poszli śladem Czechów. Uciemiężeni pod niemieckim butem poddali się bez żadnej walki. Nie oddali praktycznie ani jednego wystrzału by bronić swojej ojczyzny. Rozgrabianej przy politycznym stole. Ojczyzny zgwałconej przez zachodnich aliantów służalczo poddanych Hitlerowi. Byle tylko nie zadrażniać wodza III Rzeszy.

Jako przykłady polskiej nieodpowiedzialności Rękas przytacza choćby Akcję pod Arsenałem czy też zamach na Kutscherę. Z jednej strony uważa, że oba działania są zrozumiałe, ale jednak nie potrzebne. Oba działania, jak i zresztą wiele innych przyniosły za sobą akcje odwetowe, w których zginęło wielu Polaków. To prawda. Możemy tylko dywagować czy Ci Polacy wojnę by przeżyli czy nie. Każdy z nich, nawet ten najmniejszy jest bohaterem, któremu należy się cześć i nasza pamięć. Każdy z nich świadomie bądź nie zginął za Ojczyznę. Jak to trywializuje mój 11-letni syn zginęli za to byśmy teraz mogli mówić po polsku.

Oczywiście, mogliśmy nie robić nic. Grzecznie pracować u niemieckiego bauera czy też w niemieckich zakładach zbrojeniowych, przykładać się do budowy niemieckiej machiny wojennej. Gdyby nie polskie sabotaże wojna potrwałaby zapewne nieco dłużej. Gdyby nie polska konspiracja Alianci nie dostaliby tak szybko informacji na temat budowy tzw. Wunderwaffe na wyspie Uznam, nie było by akcji Most, nie byłoby…. I tak można wyliczać. Ale można też było leżeć i pachnieć.

Zgadzam się z autorem, że polskie działania konspiracyjne przyniosły w odwecie szkody. Nie zgodzę się jednak że były niepotrzebne czy wręcz szkodliwe.

Oczywiście II wojna światowa jak i inne wojny była starciem wielkich mocarstw. Polska tym mocarstwem absolutnie nie było, pomimo swej buńczucznej propagandy i wielkich chęci. Czekanie jednak z rękoma w kieszeni, aż wielkie mocarstwa rozstrzygną wszystko za nas byłoby jeszcze bardziej szkodliwe niż strata tysięcy ludzkich istnień.

Bo po co te wielkie mocarstwa miałyby po wojnie zajmować się tymi leniwymi Polakami. Skoro im samym nie chciało się pobiegać po lasach za tą upragnioną wolnością?

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. czytacz pisze:

    A co ta walka podziemna dała? Bo chyba efekt końcowy jest najważniejszy. Z przelanoą polską krwią nikt się nie liczył, kraj zostawiono, oddano, sowietom beż mrugnięcia okiem. Więc gdzie sens tej walki????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *